O autorze
Urodziłem się w 1947 w Olsztynie. Studiowałem na Politechnice Warszawskiej. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 trafiłem do obozu internowania. Jestem laureatem Nagrody im. Barbary Sadowskiej za całokształt twórczości. Od 2007 roku prowadzę w różnych miejscach warsztaty „pisania twórczego” (m.in. w IBL PAN). Wraz z żoną Anną Janko przebywałem wielokrotnie na stypendiach twórczych za granicą. Na stałe mieszkamy w Warszawie. Wydałem ileś książek poetyckich i prozo-poetyckich. Pracowałem w różnych mediach i wydawnictwach. Dziś jestem emerytem, ale przecież nie złożyłem broni literackiej. Zamierzam pisywać w portalu NaTemat, ponieważ cenię sobie wysoki poziom, dynamizm, piękną szatę graficzną i logistykę portalu, a także szanuję osoby, które go prowadzą (czy współprowadzą).

Słynni szewcy

Jacob Bὅhme (1575-1624)
Jacob Bὅhme (1575-1624) Internet
Wysłuchałem „Gottlandu”, audiobooka Mariusza Szczygła, znanego czecholuba. Oczywiście „Gottland” nie ma nic wspólnego ze szwedzką wyspą Gotlandią, natomiast ma trochę wspólnego z tym słodkim wyjcem Karelem Gottem, którego Czesi kochają jako swego barda narodowego.

Najlepszy w książce wydaje mi się szkic poświęcony Tomaszowi Bat’cie (1876-1932). Bat’a (czytaj „Batca”) był szewcem, założycielem słynnego imperium obuwniczego; dziś fabryki i sklepy Bat’y znajdują się na wszystkich sześciu kontynentach. Z powodu Bat’y zacząłem sobie przypominać o innych słynnych mistrzach dratwy w dziejach, od Herostratesa z Efezu, przez Jacoba Bὅhmego ze Zgorzelca, po Jana Kilińskiego z Warszawy. Szewcy bywają myślicielami, i nic dziwnego, dużo siedzą w samotności, klepią w kopyto i snują refleksje. Najlepszym z szewcowatych filozofów był zdaje się Bὅhme; w 1612 roku opublikował dzieło, któremu dał tytuł „Aurora, czyli Jutrzenka o poranku” (1612). W księdze tej docieka przyczyn istnienia zła w świecie rządzonym przez dobrego Boga. I wnioskuje, że tak jak światło nie może się przejawiać bez ciemności, tak też dobroć Boga potrzebuje tła w postaci zła. Bóg bywa okrutny dla świata, aby mu okazać swoją dobroć. Mnie się zdaje, że to dość wariacki koncept, a wam? Co do Mariusza Szczygła, to szczerze lubię jego talent. Dopiero pod wpływem jego książek zaczęli mnie bliżej interesować Czesi, mówię prawdę. Szkoda, że samemu Szczygłowi Czesi właśnie się przejedli i po serii książek im poświęconych, zamierza (jak powiedział w jednym z niedawnych wywiadów) obrócić się ku całkiem innym rejonom. Na zdjęciu obok – Jacob Bὅhme.
Trwa ładowanie komentarzy...