O autorze
Urodziłem się w 1947 w Olsztynie. Studiowałem na Politechnice Warszawskiej. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 trafiłem do obozu internowania. Jestem laureatem Nagrody im. Barbary Sadowskiej za całokształt twórczości. Od 2007 roku prowadzę w różnych miejscach warsztaty „pisania twórczego” (m.in. w IBL PAN). Wraz z żoną Anną Janko przebywałem wielokrotnie na stypendiach twórczych za granicą. Na stałe mieszkamy w Warszawie. Wydałem ileś książek poetyckich i prozo-poetyckich. Pracowałem w różnych mediach i wydawnictwach. Dziś jestem emerytem, ale przecież nie złożyłem broni literackiej. Zamierzam pisywać w portalu NaTemat, ponieważ cenię sobie wysoki poziom, dynamizm, piękną szatę graficzną i logistykę portalu, a także szanuję osoby, które go prowadzą (czy współprowadzą).

Umrzeć ze śmiechu

Wesoły nieboszczyk
Wesoły nieboszczyk Internet
Umierało się ze wstydu, z nudów, z ciekawości, ze strachu, z bólu, a wreszcie i z rozkoszy… Dobrze znamy umieranie, zanim umrzemy!

...Martwiejemy, gdy się martwimy, czy umartwiamy, jak ludzie święci. Wesołe przyjście na świat też bywa przeżyciem agonalnym i pewnie dlatego większość z nas woli nie pamiętać chwili swych narodzin. No i można jeszcze umrzeć ze śmiechu! Nie tylko w przenośni, ale i dosłownie. Słynnego filozofa Chryzypa (III w. p.n.e.) tak rozbawił widok osiołka podskakującego ku figom na drzewie, że zachłystując się histerycznie (Chryzyp, nie osiołek) oddał ducha. Renesansowy pisarz Pietro Aretino zaśmiał się z żartu, który mu opowiedziała jego siostra, śmiał się i śmiał, aż w końcu doznał apopleksji. Na chwilę przed śmiercią spadł jeszcze (znów dosłownie) z krzesła. Było to w roku 1556, Aretino wówczas 64 lata.
Trwa ładowanie komentarzy...